Lubię mieć świeże kwiaty w wazonie.
Mam nawet do tego specjalny wazon, który zawsze stoi na tym samym miejscu i czeka na kwiatową dekorację.
Wczesną wiosną zaczynam od żonkili i tulipanów, w pomieszczeniu długo pachnie świeżo zerwany bez.
Później pojawiają się ogrodowe irysy, goździki, a nawet lilie, chociaż ich zapach nie do końca odpowiada wszystkim domownikom.
Późnym latem obowiązkowo gości w domu złota nawłoć i jarzębina.
Ostatnio jednak wazon przez długi czas stał pusty.
Tę pustkę wypełniły mieczyki!
Za to jakie! W bardzo nietypowym kolorze.
Cóż to jest za przyjemność podziwiać je w złotym, jesiennym słońcu.
Stały się dla mnie na tyle inspirujące, że na ich bazie powstał jeszcze jeden mały motylek.
Ostatni w tym roku.
Znajdziesz go w części sprzedażowej.
Udanych zakupów.
Ps. Na zdjęciu wianki z malwami wykonanie w technice Tiffany. Najbardziej inspiruje mnie natura.

Najnowsze komentarze